Strona główna / Dzieje się / Recydywista-furiat wrócił po tę samą ofiarę.

Recydywista-furiat wrócił po tę samą ofiarę.

złodziej wyrywa torebkę

Napadł ją tuż po wyjściu z aresztu.

To brzmi jak scenariusz mrocznego thrillera, ale wydarzyło się naprawdę na ulicach warszawskiej Pragi. 45-letni mężczyzna, który zaledwie kilka godzin wcześniej opuścił mury aresztu śledczego, nie szukał odkupienia ani nowej drogi życia. Odnalazł swoją poprzednią ofiarę i zaatakował ją dokładnie w ten sam sposób, co kilka miesięcy wcześniej.

Warszawska Praga-Północ po raz kolejny stała się areną zuchwałego przestępstwa, które wstrząsnęło lokalną społecznością. Bohaterem skandalicznego zdarzenia jest 45-latek, doskonale znany organom ścigania z wcześniejszych kradzieży i napadów. Tym razem jednak skala jego bezczelności zaskoczyła nawet doświadczonych policjantów z Wydziału Kryminalnego.

Kilka godzin wolności i powrót do „fachu”.

Wszystko rozegrało się 7 marca 2026 roku w rejonie ulicy Brechta. Zaledwie tego samego dnia mężczyzna opuścił areszt śledczy, w którym przebywał w związku z brutalnym napadem z grudnia ubiegłego roku. Zamiast zaszyć się w domu czy szukać pomocy, 45-latek niemal natychmiast wrócił na przestępczą ścieżkę. Co najbardziej szokujące – na swój cel wybrał tę samą kobietę, którą skrzywdził poprzednim razem.

Scenariusz ataku był niemal identyczny. Sprawca dopuścił się tzw. „wyrwy”, czyli zuchwałej kradzieży torebki. Policjanci operacyjni z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI błyskawicznie powiązali fakty. Dzięki doskonałemu rozpoznaniu środowiska przestępczego, wytypowanie sprawcy zajęło im zaledwie chwilę.

Policyjna obława na ulicy Równej.

Funkcjonariusze ustalili, że napastnik oddalił się w kierunku ulicy Równej. Ruszyli w ten rejon, gdzie po krótkiej obserwacji zauważyli mężczyznę odpowiadającego rysopisowi. 45-latek nie stawiał oporu podczas zatrzymania – był zaskoczony, że mundurowi wpadli na jego trop tak szybko.

W trakcie przesłuchania mężczyzna bez ogródek przyznał się do winy. Wyjawił, że z ukradzionej torebki zabrał gotówkę w kwocie nieco ponad 150 złotych. Resztę łupu – w tym samą torebkę i przedmioty osobiste kobiety – wyrzucił do przypadkowego śmietnika między budynkami. Policjantom udało się odzyskać wyrzucone mienie oraz zabezpieczyć przy zatrzymanym 136,48 zł, które posłużą jako dowód w sprawie.

Ofiara przeżyła koszmar po raz drugi.

Najbardziej tragicznym aspektem tej sprawy jest fakt, że pokrzywdzona kobieta została zaatakowana przez tego samego oprawcę. W grudniu 2023 roku ten sam mężczyzna użył wobec niej przemocy fizycznej – szarpał ją i popchnął, by odebrać jej własność. Tamta sprawa odbiła się szerokim echem w ogólnopolskich mediach, a brutalność sprawcy doprowadziła do jego tymczasowego aresztowania.

Niestety, mechanizmy prawne i izolacja w areszcie nie wpłynęły na postawę recydywisty. Fakt, że zaatakował tę samą osobę niemal natychmiast po przekroczeniu bramy więzienia, świadczy o wyjątkowym stopniu demoralizacji.

Obecnie 45-latek przebywa w policyjnym areszcie. O jego dalszym losie ponownie zadecyduje prokurator i sąd. Biorąc pod uwagę działanie w warunkach powrotu do przestępstwa oraz wyjątkową zuchwałość, mężczyźnie grozi kara wieloletniego pozbawienia wolności. Mieszkańcy Pragi zadają sobie jednak pytanie: jak to możliwe, by ofiara nie czuła się bezpieczna nawet po tym, jak jej oprawca trafił za kraty?

Autor: Kamil Bednarczyk

Źródło: KSP

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *