WASZYNGTON – W obliczu nadchodzącego szczytu mocarstw, amerykański sektor motoryzacyjny wysyła jasny sygnał do Białego Domu. Największe grupy handlowe reprezentujące producentów, dealerów oraz dostawców części zaapelowały do prezydenta Donalda Trumpa o całkowite zablokowanie chińskim koncernom dostępu do rynku USA. List, do którego dotarła agencja Reuters, rzuca cień na planowane na koniec marca spotkanie Trumpa z prezydentem Xi Jinpingiem.
Strategiczny apel branży: Bezpieczeństwo narodowe i gospodarcze.
Wystąpienie pięciu kluczowych organizacji – w tym Alliance for Automotive Innovation, NADA oraz MEMA – nie pozostawia złudzeń co do nastrojów w Detroit. Sygnatariusze wyrażają „poważne obawy” dotyczące ekspansji Pekinu, nazywając ją bezpośrednim zagrożeniem dla amerykańskiej bazy przemysłowej oraz bezpieczeństwa narodowego.
Głównym postulatem jest utrzymanie w mocy rygorystycznego rozporządzenia Departamentu Handlu z 2025 roku dotyczącego cyberbezpieczeństwa. Przepisy te, wprowadzone w celu ochrony infrastruktury krytycznej przed inwigilacją, w praktyce uniemożliwiają dopuszczenie niemal wszystkich chińskich pojazdów na drogi Stanów Zjednoczonych.
„Zniekształcenia rynku i zagrożenia dla przemysłu samochodowego w USA są zasadniczo takie same, niezależnie od tego, czy pojazdy są importowane, czy produkowane w kraju” – czytamy w oficjalnym komunikacie.
Konflikt interesów: Fabryki w USA vs. ochrona rynku.
Sytuacja jest politycznie skomplikowana przez wcześniejsze deklaracje Donalda Trumpa. W styczniu, podczas wystąpienia w Detroit Economic Club, prezydent sugerował otwartość na chińskie inwestycje, o ile będą one generować miejsca pracy dla Amerykanów.
Jednak branża, reprezentująca gigantów takich jak Ford, General Motors, Stellantis czy Toyota, stanowczo odrzuca ten scenariusz. Obawiają się oni, że chińskie firmy, korzystając z ogromnych dotacji rządowych, zniszczą konkurencję nawet budując zakłady na terenie USA. Co więcej, amerykańscy producenci skrytykowali postawę Kanady, która niedawno złagodziła swoje stanowisko wobec niektórych chińskich pojazdów.
Dlaczego amerykańscy giganci boją się Chin?
- Nierówna konkurencja: Wsparcie finansowe chińskiego rządu pozwala na drastyczne obniżanie cen.
- Technologia i dane: Obawy o szpiegostwo poprzez zaawansowane systemy operacyjne w nowoczesnych autach.
- Dominacja w łańcuchu dostaw: Chiny kontrolują znaczną część rynku akumulatorów i metali ziem rzadkich.
Odpowiedź Pekinu: „Innowacja, nie nieuczciwe praktyki”
Ambasada Chin w Waszyngtonie szybko zareagowała na zarzuty, odrzucając krytykę jako bezzasadną. Według strony chińskiej, sukces ich marek wynika z innowacyjności technologicznej i wysokiej jakości, a nie z manipulacji rynkowych. Pekin podkreśla również, że ich rynek pozostaje otwarty dla amerykańskich koncernów, które czerpią z tego tytułu znaczne zyski.
Co dalej? Szczyt Trump-Xi na horyzoncie.
Zaplanowana na 31 marca wizyta Donalda Trumpa w Chinach będzie testem dla „stabilizacji”, która cechowała relacje obu krajów od końca ubiegłego roku. Po okresie wzajemnych ceł i ograniczeń w eksporcie surowców, kwestia motoryzacji staje się nowym punktem zapalnym w wojnie handlowej 2.0.
Decyzja administracji Trumpa w nadchodzących tygodniach zdeterminuje przyszłość amerykańskich fabryk i to, czy na ulicach Chicago czy Nowego Jorku zobaczymy logotypy chińskich marek w nadchodzącej dekadzie.
Autor: Kamil Bednarczyk
Źródło. Reuters











